Kurczaka smażonego w cieście kokosowym nie jadłam od czasu przejścia na wegetarianizm. Pierwszy raz spróbowałam go w chińskiej restauracji gdzieś w Warszawie, później już tylko odtwarzałyśmy przepis razem z mamą w domu. Właściwie nie było większej różnicy w smaku.
Jednak niedawno jakoś zaczęło mi brakować tej potrawy, bo była zdecydowanie jedną z moich ulubionych. Dlatego posiedziałam trochę w kuchni u przyjaciółki i przedstawiam wam wersję wegetariańską, która smakuje prawie tak samo jak oryginał (chyba, że mnie pamięć smaku myli, bo wiecie, to już ponad rok i te sprawy).
Kurczak i tofu właściwie są podobne - nie mają żadnego określonego smaku, jeśli nie nadamy im go przyprawami. Chociaż tofu przeważa w jednej kwestii nad kurczakiem - nie pochorujecie się po nim, jeśli jest niedosmażone, bo można je jeść na surowo.
Danie możecie podać na spróbowanie swojej mięsożernej rodzinie. Ja podałam przyjaciółce i nie narzekała. Dodam też, że później przez resztę dnia w całym domu pachniało niczym w restauracji z kuchnią chińską i na to też nie kręciła nosem.
Jednak niedawno jakoś zaczęło mi brakować tej potrawy, bo była zdecydowanie jedną z moich ulubionych. Dlatego posiedziałam trochę w kuchni u przyjaciółki i przedstawiam wam wersję wegetariańską, która smakuje prawie tak samo jak oryginał (chyba, że mnie pamięć smaku myli, bo wiecie, to już ponad rok i te sprawy).
Kurczak i tofu właściwie są podobne - nie mają żadnego określonego smaku, jeśli nie nadamy im go przyprawami. Chociaż tofu przeważa w jednej kwestii nad kurczakiem - nie pochorujecie się po nim, jeśli jest niedosmażone, bo można je jeść na surowo.
Danie możecie podać na spróbowanie swojej mięsożernej rodzinie. Ja podałam przyjaciółce i nie narzekała. Dodam też, że później przez resztę dnia w całym domu pachniało niczym w restauracji z kuchnią chińską i na to też nie kręciła nosem.
